fragmenty wywiadu Magdaleny Łukaszewicz z Volkerem Schlondorff'em, zamieszczonego w Newsweeku z dnia 9.07.2006

"Nieporozumienia gdańskie"

Być może ta historia czekała, by opowiedział ją właśnie Niemiec - mówi "Newsweekowi" Volker Schlondorrr. Reżyser, laureat Oscara z "Blaszany bębenek", zrobił film o Annie Walentynowicz. Premiera 5 lipca w Gdańsku.

Newsweek: Czy Pana film kończy się podpisaniem sierpniowym?
Volker Scholondroff: Tak. Sierpień 1980 roku - w tym momencie kończy się historia mojej bohaterki [Anny Walentynowicz], tak jak kończy się pewien etap w historii Polski. Nie chciałem zajmować się konfliktem Walentynowicz z Wałęsą, nie zamierzałem też zrobić filmu o Solidarności. Dla mnie najbardziej interesującą postacią tamtego czasu była właśnie Anna Walentynowicz.
N: Co pana najbardziej zaintrygowało w tej postaci?
V: Jej upór i bezkompromisowość. Ona stała się bohaterką mimo woli. Nie miała w planach kariery politycznej, nie myślała o sobie. Chciała zmienić świat na lepszy. I doprowadziła do rewolucji. Lecha Wałęsę zna cały świat. O Annie Walentynowicz słyszeli nieliczni. Miałem nadzieję, że film przybliży panią Anne ludziom w Europie, a może nawet na świecie. [...] opowiedziałem uniwersalną historię pewnej kobiety, która mimowolnie zmieniła historię i doprowadziłą do tego, że upadł komunizm.